NERDADS.pl

Star Realms…gra karciana w którą zagra nawet Babcia!

Kontrowersja? Nie. Szczera prawda. Zacznijmy jednak od początku…

Dawno, dawno temu na serwisie grupowych zakupów dostrzegłem super ofertę. Kamień Gromu za 45 pln. Jestem fanem fantasy i lubię planszówki, grafiki wyglądały pięknie, dodatkowo przekreslona cena 129 zrobiła swoje. Kupiłem. I co?

 

I nic. Kilka rozgrywek solo. Uważna lektura jedynego wtedy polskojęzycznego gameplay Wookiego. Ciągle coś zgrzytało. Gra jeździła ze mna na wyjazdy służbowe, wiedziałem że w zespole mam fanów klimatu fantasy. Jednak ciągle cos było nie tak. Niby rozumiałem mechanikę deckbuilding, niby odrzucałem karty, kupowałem nowe, niby walczyłem z potworami. Ale jednak tego nie czułem. Gra przeleżała 3 lata w szafie i w końcu wiedziony impulsem wystawiłem na sprzedaż. I, o zgrozo, znalazł się kupiec. I cóż – sprzedałem. Nawet z zyskiem. Klamka zapadła. Zapomniałem. Kasę przytuliłem.

 

Później miałem przelotne romanse z kartami. Osadnicy: Narodziny Imperium….e to nie to, 51 stan….meh. Tak trwałem w niebycie karcianym. Jedynym substytutem były małe sprytne gry w gronie rodzinnym – Uno, Zaginione Miasta, Jaipur, itp. Jednak ciagle czegos mi brakowało, czułem pustkę spoglądając na miejsce na stole, gdzie zazwyczaj uśmiechał się do mnie stos kart odrzuconych.

 

Spisałem w końcu deckbuilding na straty. Nie każdą mechanikę muszę ogarnąć. A jednak…

 

To był zwykły jesienny dzień, który mimo nieśmiałego słońca zwiastował coraz krótsze dni i coraz dłuższe wieczory. Przeglądając w apatii planszówke newsy natknąłem się na info, które niczym Orkan Grzegorz wywróciło mnie do góry nogami. Games Factory wydaje polską wersje Star Realms. Prosta gra karciana z mechaniką deckbuilding. Szybka wiadomość do najlepszego dostawcy gier planszowych – planszowe.pl. I tak! Będą mieli! Zapraszają za kilka dni. O losie! Czas dłużył mi się jak tura przeciwnika w Lizbonie. Moje zmarszczki w oczekiwaniu na ten dzień same dostały zmarszczek. W końcu jest! Dostałem w swoje ręce ten Święty Grall.

 

Prostota zawarta w 128 kartach zaprasza do świata deckbuildingu. Ja, niewierny Tomasz tej mechaniki, podważający jej cudowność włożyłem swoje wątpiące palce między karty niosące masę rozrywki wciąż i wciąż.

 

A co mnie zachwyciło? Cztery frakcje (cztery kolory) które w zestawie dają możliwość mega combo. Krótka rozgrywka, która determinuje rewanże. Zasady, które wytłumaczyłem jednej i drugiej babci w 3 zdaniach (btw. stare karciary):

  1. Babcia – zagraj tyle kart z reki ile chcesz. Wykorzystaj linijkę pierwszą (zdolność główna) potem wykorzystaj linijkę drugą, jeśli możesz (zdolność sojusznicza, ten sam kolor), potem wykorzystaj linijkę trzecią jeśli chcesz (zdolność złomowania). Czerwone bije, żółte kupuje.
  2. Babcia – odrzuć niewykorzystane i kupione karty na stos kart odrzuconych, a następnie znowu dobierz ze stosu dobierania 5 kart na rekeę
  3. Babcia – Bazy kładziemy obok, najważniejsze są te z czarną tarczą – to posterunki czyli Twój mur, który broni Cię przed strata punktów. Ich kolory łącza się z kolorami zagranej karty, dając dodatkowe, stałe bonusy.


Tyle!

 

Ludzie kochani. To trzeba było zobaczyć. Jak Panie w późno średnim wieku toczyły boje w przestrzeni kosmicznej. Ja to tak widziałem. Babcie w komentarzach skupiały się na łączeniu efektów kolorów, rzadko skupiały się na złomowaniu. Szczerze mówiąc – chyba im nie było to potrzebne, bo stare nawyki z gier karcianych zbierania setów kolorów przeważały i dawały dobre efekty. Oczywiście im dalej w las…pewnie pokusiłyby się o złomowanie. Jednak w tym tkwi siła Star Realms, możesz grać jak chcesz i nie tracisz na efektywności rozgrywki.

 

 

 

Z Filipem rozgrywka wygląda jeszcze inaczej, bo 6 letni dzieciak oblatany w ikonografii Neuroshima Hex od razu załapał zdolności sojusznicze i złomowanie, kart z tekstem nauczył się na pamięć. U niego działał klimat kosmosu, bo to prawie Star Wars, bo lasery, bo kosmici. Dla każdego coś miłego.

 

 

Star Realms to idealny gateway do deckbuildingu. Wytrawnym graczom spodobał się także. Jedna wizyta na GeekON i tydzień później dwa stoliki grały kilka godzin w grę, której rozgrywka nie przekracza 20 minut, a byli wśród nich weterani Magic The Gathering!. Jest pomysł na turniej w Szczecinie. Coś na pewno zrobimy.

 

 

Oto kilka opinii doświadczonych graczy z GeekON:

 

 

Marek – „Podoba mi się dynamika, szybko się gra, jest duża regrywalność ze względu na różnorodność układów jakie można stworzyć w sumie w dość ograniczonej liczbie kart. Plus – dobre wykonanie kart, może trochę bardziej zielona frakcję od niebieskiej odróżnić. I dodać karty, które wspomagają Twoje bazy i posterunki, żeby np. miały więcej życia.”

 

 

Andrzej – „Na plus: szybka, proste zasady, które można wytłumaczyć w dwie minuty, klimat walki w kosmicznej próżni, nie zniszczy na portfela  (cena), efekt kolenej partii (po skończonej partii masz ochotę zagrać jeszcze raz). Na minus – oferowany przez autorów licznik życia w postaci kart, który najlepiej od razu zastąpić aplikacją w telefonie. Będzie dodatkowy smaczek i jeszcze więcej zabawy, losowość, ALE można na nią wpływać wyrzucając z decku niepożądane karty.”

 

 

Agnieszka – „Nie jestem fanką gier w klimacie konfrontacji, kosmosu. Potraktowałam to jak grę na symbolach. I jest świetnie, szybkość, tworzenie zestawów. Mechanika jest rewelacyjna. Dla mnie to super filler.”

 

Nerdads.pl serdecznie poleca Star Realms. Mała sprytna karcianka. Wprowadzenie do ciekawej mechaniki. Dzięki temu tytułowi na blogu zapoczątkowaliśmy cykl gier deckbuildingowych, który każdy musi znać. Wkrótce Vikings Gone Wild. I’ll be back!

 

 

Czy gra jest odpowiednia dla dzieci? Pudełkowy wiek to 12 lat, ale myślę, że głównie chodzi o zawartość tekstu na kartach. Jednak jest to tak niewielka ilość, że bardziej ogarnięte młodsze latorośle zapamiętają działanie kart. Zresztą przeważa ikonografia, która jest banalna.

Czy są treści nieodpowiednie dla dzieci? Absolutnie nie. Kosmos, gwiazdy, statki kosmiczne, ufoludki, wszystko co chłopaki uwielbiają i niektóre dziewczyny też.

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy sklepowi:

Tata Filipa, geek, komiksomaniak i planszowy świr. Zagram zawsze, przeczytam wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *