NERDADS.pl

Po seansie: Blade Runner 2049

W czwartek miałem przyjemność – tak, przyjemność, więc już wiesz mniej więcej jaki wydźwięk będzie miała ta recenzja – obejrzenia nowego Blade Runnera. Przyznam bez bicia, że gdy poszła w świat nowina o jego produkcji, byłem cholernie sceptycznie nastawiony, ostatnia dekada przyzwyczaiła nas do filmów skupionych na akcji, gdzie fabuła jest na dalszym planie (mini recka – obejrzałem też Transformers: The Last Knight i to jest najgłupszy film z filmów wysokobudżetowych jaki ostatnio widziałem). W końcu oryginał to nie film akcji, daleko mu pod tym względem do Terminatora, Johnnego Mnemonica czy innych tytułów z gatunku scifi/cyberpunk. Ba! Nawet ja musiałem ten film obejrzeć 4 razy zanim zacząłem go doceniać, pierwsze podejścia mnie po prostu usypiały. Do niektórych rzeczy naprawdę trzeba dorosnąć.

Product placement – Spinner Peugeot

Ale co z 2049 ostatecznie wyszło? Chyba jeden z lepszych sequeli ostatnich lat. Doskonale odwzorowany (i rozwinięty!) świat z części pierwszej. Ujęcia, które równie dobrze mogły by być wyjęte z jakiejś super-reżyserskiej wersji jedynki. Muzyka tak pasująca, że chwilami ma się wrażenie, że to totalny rip-off czy nawet ctrl+c, ctrl+v (chwilami tak faktycznie jest).

Fabuły nie będę sprzedawał, to trzeba zobaczyć ale ważne info – jeśli nakręciły Was reklamy i pozytywne recenzje na wyjście do kina, a nie znacie jedynki – dajcie sobie spokój. Film trwa 2,5h więc niemało, TO NIE JEST FILM AKCJI (niektórych podejrzewam, że znudzi), a co najważniejsze – wiele się moim zdaniem traci jeśli ktoś nie zna pierwowzoru i nie mówię tu o jakichś mikro-smaczkach dla totalnych nerdów, tylko o faktycznych splotach fabularnych istotnych dla filmu.

Aktorsko jest bardzo spoko, w roli głównej Ryan Gosling, który daje radę, do tego Pani Prezydent z House of Cards, no i Harrison Ford. Jest też Jared Leto, który ma całkiem klimatyczną rolę, no jego prawa ręka, Luv, grana przez Sylvię Hoeks, której nigdy w życiu w innym filmie nie widziałem.

Rola równie duża jak w Suicide Squad, a o niebo lepsza.

Film jest naprawdę dobry. O ile odpowiada Ci tego typu film (patrz: obejrzyj jedynkę), ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest seans dla każdego. A właśnie…

Czy dzieci mogą ten film obejrzeć? …zależy jakie dzieci. 13-latkowi już bym pozwolił ten film obejrzeć, bez zahamowań. Inna sprawa czy dzieciak by chciał ten film obejrzeć, a może raczej – czy wytrwa do końca…

Czy są sceny erotyczne/sex/rozlew krwi?  — jest nagość ale moim zdaniem ze smakiem (bez perfidnych ujęć, ale pierś się zdarza). Są strzelaniny ale o ile dobrze pamiętam to tylko dwie sceny gdzie trupy lecą na glebę, ale to raczej krótkie sceny, bez hardcore’owej brutalności. Ot strzał w głowę.

Major Warning! W tej scenie widać cycek.

Reasumując, pod kątem oglądania tego filmu z dzieckiem – jasne, czemu nie, ale raczej go znudzi. Tu się nie dzieje wiele akcji na ekranie. To trzeba docenić.

Jako ojciec-nerd – absolutnie polecam.

Ojciec nerd. Fan szeroko pojętej fantastyki. Od Gandaharu po Trylogię Thrawna. Entuzjasta machania mieczem świetlnym. Korposzczur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *