Życzenie

100-lecie Disney’a, czyli ŻYCZENIE – po seansie

Dokładnie 16 października – The Disney Brothers Cartoon Studio zostało założone przez Walta Disneya i Roya O. Disney. Z okazji 100-lecia studia otrzymaliśmy właśnie najnowszą bajkę, pt. „Życzenie” (ang. Wish), zatem powinno być epicko, to z pewnością bajka o której będzie się pisało za 50 lat wspominając rocznicę studia, co nie? Nie do końca.

W minioną niedzielę wybrałem na rodzinny seans kinowy. Przez cały tydzień przewijały mi się nagłówki o tym jakoby bajka szurała finansowo tyłkiem po podłodze.

Film zarobił „jedyne” $19,5 mln w weekend otwarcia (a w ciągu 5 dni od premiery łącznie $31,7), plasując się tym samym na trzecim miejscu po najnowszych „Igrzyskach Śmierci” ($28,8 mln) oraz „Napoleonie” ($21 mln). To oczywiście cyfry z samych Stanów Zjednoczonych, na świecie bajka zarobiła jak dotąd ok. $50 mln. Budżet na produkcję wynosił jakieś $200 mln więc jeszcze trochę zostało do odrobienia inwestycji.

Dla porównania „Coco” z 2017 zarobiło ok. $800 mln przy podobnym budżecie. Rok później „Ralph – Demolka w Internecie” zgarnął $500 mln przy budżecie $175 mln

A w chwili obecnej nie pomaga Disney+, którego wówczas nie było.

Marketing bajki był dosyć słaby, niewiele osób (stosunkowo) wiedziało o istnieniu bajki, a jak już to widzieli w tym jakąś typową bajkę średniowieczną. W takiej sytuacji nietrudno zrozumieć, że część rodziców wolała odpuścić wyjście do kina, przeczekać 2-3 miesiące i obejrzeć całość w domu. Na Disney+

Życzenie - Ahsha & Valentino
Ahsha & Valentino

Mając to wszystko z tyłu głowy, szczerze powiedziawszy spodziewałem się naprawdę słabizny i masy elementów woke gdziekolwiek bądź. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko temu by ktoś miał inne upodobania seksualne, niemniej nie ukrywajmy – jest tego ostatnio sporo w serialach/filmach, a o ile dany materiał nie traktuje o problemach z orientacją/akceptacją na tle seksualnym to – moje osobiste zdanie – nie powinno to być klu danej postaci czy nawet fabuły.

Jak więc wypada „Życzenie”? Nie najgorzej!

Fabuła

Bajka cofa nas do +/- czasów średniowiecza, na jakąś wyspę na Morzu Śródziemnym, gdzie jest król Magnifico co spełnia życzenia 1x/miesiąc. Ludzie go kochają, gość jest boski, zakochany w sobie – taki typ człowieka co w czasie łóżkowych uniesień sam siebie by klepnął po tyłku.

Życzenie - Ahsa & Król Magnifico
Ahsa & Król Magnifico

Śledzimy głównie przygodę Ashy, która chce spełnić marzenie dziadka. Już w zapowiedzi widać, że młoda zachodzi królowi za skórę i ot mamy przygodę, której spoiler’ować nie chcę. Czy finał jest przewidywalny? No jak najbardziej, ale szczerze powiedziawszy ze świecą szukać bajki Disneya, która byłaby iście ZASKAKUJĄCĄ przygodą.

Finalnie mamy happy ending z ewidentnym morałem dla nas wszystkich, który wpisuje się historię Disneya. „Życzenie” jest swoistym pokłonem dla klasyki wytwórni – „Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”, „Pinokio” czy „Kopciuszek” – wszystkie mają wspólny mianownik – gdzieś ktoś tam ma wielkie…życzenie. I najlepiej by ktoś nam je spełnił.

Życzenie - Asha
Spontaniczne tańce i śpiewanie jask w życiu!

Czy zatem „Życzenie” jest faktycznie czymś co byłoby tą gwiazdką 100-lecia wytwórni? Moim zdaniem nie. To ładna bajka, ale szczerze spodziewałbym się czegoś z większą pompą. Coś w stylu Avengers’ów bajek Disneya – nie, żeby nagle Kaczor Donald miał super moce, mówię tu bardziej o filmie przez który przewijają się WSZYSTKIE postaci. Nie obraziłbym się na coś w skali „Kto wrobił Królika Rogera” – tylko bez animków Warner Brothers rzecz jasna. To by było COŚ.

Prezencja

ŻYCZENIE wyróżnia się spośród bajek ostatnich lat ciekawą grafiką. Nie są to typowe komputerowo generowane postaci. To co widzimy przypominało mi bardziej…grę The Walking Dead firmy Telltale, niż cokolwiek innego. Nie jest to zarzut, wygląda to fajnie i świeżo. Nie miałbym nic przeciwko by był to nowy styl wytwórni Myszki Miki.

Oczywiście są tu tańce i piosenki jak w niemal każdej produkcji, choć by być uczciwym przyznam, że 2 dni po obejrzeniu nie jestem w stanie zanucić żadnej melodii.

The Walking Dead
The Walking Dead

Podsumowanie

Po wyjściu z kina zadałem kilka pytań. Czy dziewczynkom (4,5 & 8,5 lat) się podobało? Jak najbardziej, bardzo im się podobało co same przyznały.

Czy to bajka, która zapamiętana będzie na lata? Niczym „Król Lew”, „Toy Story” czy choćby „Kraina Lodu”? Nie. Zdecydowanie nie.

Czy warto to obejrzeć w kinie? Niekoniecznie. Możesz to równie dobrze obejrzeć w domu. No chyba, że tak jak ja w niedzielkę, chcesz po prostu sprawić dzieciom przyjemność fajnego popołudnia w kinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *