Zbuduj miasteczko szybciej niż ten drugi!

   Nadchodzą wybory samorządowe, Ci z nas, Ojcowie (i Matki), którzy mają prawa wyborcze będą mogli wybrać tegoż grododzierżcę, który obieca najwięcej! Tfu! Prezydenta…GŁUPTASEK ze mnie. Obiecać można przecież od cholery, rzucić kiełbasę wyborczą można kilogramami, że tak się grubiańsko wyrażę, a samo ogarnianie miasta (czy wsi…) to nie lekka robota – z założeniem, że chce się to robić DOBRZE.

W klimacie codziennych wiadomości w FAKTACH nt.licytacji obietnicami w Warszawie przez tamtejszych kandydatów (którzy mnie niewiele interesują bo przecież…ekhm..Poznań!) postanowiłem zabrać się za Projekt: MIASTECZKO.

Kieszonkowa gra dla 1-4 osób (więc git, bo lubię czasami zagrać sam!), która polega w dużym skrócie na uzbieraniu odpowiedniej ilości punktów szybciej niż przeciwnik. Każdy tu zbiera punkty wyłącznie dla siebie i czasami podrzuca sobie niechciane „karty osiedla”, które mogą nieco pokrzyżować plany drugiej stronie. Ot i cała interakcja z pozostałymi graczami. Banał ale przyjemny, w sam raz na w miarę szybkie rozgrywki, nawet jeśli pozostali gracze widzą ten tytuł po raz pierwszy na oczy.

Opakowanie okraszone jest przyjemną grafiką miasteczka, podstawowymi informacjami i krótkim opisem o co kaman. Otwieramy, a tam…instrukcja i 76 kart dwustronnych w 5 rodzajach, które są całkiem jasne i przejrzyste. Po wyjęciu niby można się pogubić w ikonkach ale po pierwszych paru minutach z instrukcją wszystko jest już jasne.

Tu mała moja uwaga – opakowanie mogłoby być śmiało zmniejszone do wielkości kart, idealnie gdyby było metalowe. W pełni kieszonkowa gra. Kurcze Trefl, przemyślcie to! 🙂 Przy pierwszym rozpakowaniu się nieco zaskoczyłem, gdy w pudełku latają swobodnie dwie zafoliowane talie kart i nic poza tym. Ma się uczucie lekkiego niedosytu (ja wiem, że gra nie wymaga żadnych żetonów…ale mimo to). Gdyby owe pudełko zmniejszyć, taka myśl w ogóle nie przyszłaby mi do głowy.

Dwa – instrukcja mimo iż krótka, to nie była dla mnie początkowo taka jasna, brakowało mi w tym dosłownie kilku zdań wyjaśnienia. Jak płacę za ZAKUP/ROZBUDOWYWANIE? Co robię z zagranymi kartami? Gdy już się to wie i ogarniamy co jest co, to odpowiedzi wydają się naprawdę banalne (bo gra jest naprawdę ŁATWA do ogarnięcia, szczególnie jak nam ktoś ją szybko objaśni). To kwestia dosłownie dwóch zdań. Wpadłem na pomysł własnej instrukcji, którą możecie zobaczyć poniżej, sami stwierdźcie, czy jest dla Was wystarczająco prosta 🙂

Rozgrywka w 3 krokach:

Cel gry. Warunki zwycięstwa.

  • zdobądź 8 symboli „wstążek zwycięstwa”, które znajdują się na niektórych kartach podczas jednej Fazy Zagrywania kart

   LUB

  • zagraj 18 kart w jednej Fazie Zagrywania kart

Jak zacząć & Tura gracza.

  1. Na środku wyłóż 4 talie składające się z posortowanych kart Supermarketów, Szpitali, Fabryk i Parków, dokładnie tak jak w instrukcji.
  2. Każdy gracz otrzymuje taką samą talię startową, tasuje ją i trzyma tak by widzieć TYLKO wierzchnią kartę. Losujecie pierwszego gracza.

Uwagi, dodatkowe zasady.

  • Gdy tylko w zagranych kartach uzbierasz x3 „czerwone buźki” to z miejsca skłądasz zagrane karty, dorzucasz do stosu kart odrzuconych i kończysz swoją turę! Nawet jeśli ta ostatnia karta to 18 zagrana karta!
  • Staraj się trzymać i tasować karty w dłoni pod stołem. Dzięki temu nie podejrzysz przez przypadek jaka jest następna w kolejce.
  • Pamiętaj by po każdej zagranej karcie przeczytać jej opis działania na dole!

I to są moje jedyne zarzuty w kierunku „Projektu”. Jak już wspomniałem, gdy poznamy mechanikę rozgrywki, to raz dwa będziemy grali bez patrzenia w instrukcję nawet raz. To jest super i plusik u mnie za brak wykluczających się wzajemnie zasad (ja wiem, że to powinien być standard ale i tak uważam to za plus, nie ma dla mnie nic bardziej irytującego niż gra, w której zasady są nieprzemyślane).

Drugi plus za możliwość rozgrywki dla jednego gracza. Nie ukrywam, że podszedłem do tego z pewną rezerwą, jeszcze w połowie pierwszej solowej rozgrywki miałem wrażenie, że jest mi za łatwo, jednak po kolejnych 2-3 turach okazało się, że wygrałem rzutem na taśmę. Kolejne rozgrywki pokazały, że nie zawsze się wygrywa z systemem 🙂 Dla mnie super, można śmiało odciągnąć głowę od większych problemów prawdziwego świata. Trochę taki pasjans…ale dla nerdów!

Podsumowując – Projekt: Miasteczko to przyjemna gra, do tego banalna w obsłudze. Jeśli szukacie czegoś co wasi znajomi/rodzina załapią w locie, to to jest dobry wybór.

I nie mówię tu tylko o dorosłych! Dzieciaki z pewnością równie szybko załapią zasady!

Czy gra jest odpowiednia dla dzieci? Czy są treści kontrowersyjne?

Na samym opakowaniu są dwie informacje dot.dzieci. Jedna to oznaczenie 8+ (chyba nie trzeba tłumaczyć…), druga to „ostrzeżenie” na pudełku

„Nieodpowiednie dla dzieci w wieku poniżej 3 lat ze względu na stopień trudności i tematykę.”

…tematyka jest wg.mnie absolutnie neutralna, nie ma tu żadnego zabijania/walki itp. więc tu możesz rodzicu spać spokojnie. Odpowiedz sobie jedynie na pytanie czy pociecha da radę liczyć – treść zawartą na kartach możecie odczytywać każdorazowo razem, jednak umiejętność liczenia przyda się by dziecko samo planowało kolejne posunięcia.

Z drugiej strony – przy odrobinie zaangażowania ze strony rodzica – może to być świetna forma nauki liczb i dodawania dla dziecka. A przecież dasz czasami malcowi wygrać, co nie? 🙂

  • Tytuł: Projekt: Miasteczko
  • Autor: Chih Fan Chen
  • Wydawca: Trefl
  • Wiek: 8+ (imho 6+)
  • Liczba graczy: 1-4
  • Czas: 15-40 minut.

Wielkie dzięki Trefl Joker Line za Projekt: Miasteczko!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *